05.01.2015

Christmas painting exchange 2014/15

Już od kilku lat robimy sobie z Koyothem bożonarodzeniowe podarunki w postaci pomalowanych ludźków.

W zeszłym roku nie udało nam się obu wyrobić na czas, w związku z czym przeciągaliśmy termin aż w końcu nadszedł nowy rok i w ten sposób zaliczyliśmy 2 lata za jednym zamachem ;-)

Ludki pomalowane przeze mnie pojawią się w innym poście, natomiast dzisiaj zaprezentuję to, co dostałem od Koyotha.

Temat jaki dostał to... "coś co dymi" i muszę przyznać, że udało mu się wywiązać w 200%. Zbudował dla mnie makietę w postaci fabryki Adeptus Mechanicus, która została nawiedzona i zdemolowana przez bandę orków :-)

Centralnym jej elementem jest reaktor, w środku którego możemy nawet zauważyć promieniowanie Czerenkowa :-) (po zdjęciu pokrywy). Z reaktorem połączony jest komin, który dymi!!! Dodatkowym elementem jest oświetlenie oraz wiatraczek (nakierowuje dym do komina).

Zwykłe zdjęcia nie oddałyby nawet w połowie genialności tego ustrojstwa, wobec czego postanowiłem się zabawić w Petera Jacksona i nakręciłem film ;-)


Całość zasilana jest przy pomocy customowego imperialnego zasilacza (leży pod biurkiem na filmie). Do prawidłowej pracy wymagana jest też woda, bez niej momentalnie stopiłby się rdzeń reaktora :-)

Pomimo tego, że reaktor chodzi u mnie w pokoju od wczoraj, to nie zauważyłem wzrostu promieniowania w mieszkaniu co świadczy o bardzo dobrym wykonaniu makiety :-)


A na deser garść linków z poprzednich edycji Christmas Exchangeów.


3 komentarze:

  1. Fajny patent, zwłaszcza z dymiącym kominem :) no i gratuluję kumpla, z którym można uskuteczniać takie zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna, świecka tradycja. Miło popatrzeć na ciągłość jej celebrowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście, dymi nieźle:) Bardzo fajnie to wygląda:)

    OdpowiedzUsuń