26.01.2017

Unboxing - Kairic Acolytes

Jako posiadacz Silver Tower byłem oczarowany nowymi modelami do armii Tzeentcha. Wiedziałem, że kwestią czasu jest wypuszczenie pełnego rzutu do Age of Sigmar. I nie zawiodłem się. Styczeń tego roku jest bardzo Tzeentchowy, a ja stałem się wyzwawcą Pana Przemian :-)

Pierwszy zakup tego roku to pudełko Akolitów. I muszę powiedzieć, że jestem zachwycony. Jakością modeli, designem wzorów i koniec końców... ceną! Tak proszę Państwa. Zapłaciłem nieco ponad 120zł za pudełko ludków GW w liczbie 20, każden jeden na podstawce 32mm (a więc ludki są duże).

Toż to wychodzi 6zł za figurkę. To nawet konkurencja ze swoimi pokrakami pełnymi nadlewek i niespasowanych części nie ma taniej :-) Jeżeli GW utrzyma taką politykę cenową, to ja jestem tylko na tak! Bogiem a prawdą, mogliby jeszcze obniżyć ceny swoich modeli pojedynczych, bo te straszą niemiłosiernie i są nadal rabunkiem w biały dzień.

Przejdźmy do oględzin zawartości.


W pudełku znajdujemy 20 podstawek 32mm. Nie mniej, nie więcej. Jest to doskonale dobrana liczba zważywszy na to, że figurek w środku jest też 20! Punkt dla GW!


Same modele siedzą sobie wesoło w częściach na dwóch różnych wypraskach sztuk 2 każda. Oznacza to, że możemy złożyć po 2 takie same modele z każdego rodzaju. Jeśli chodzi o kombinacje bitsowe, to możemy dowolnie kombinować z bronią oraz z głowami. Jeśli chodzi o broń, mamy tu do wyboru miecze lub glewie, przy czym tych drugich jest po 3 na każdą dziesiątkę, czyli maksymalnie tyle ile przewiduje warscroll. Warscroll pozwala nam też złożyć gościa z ptakiem (sic!) oraz gościa ze zwojem. Obaj mają przewidziany jeden konkretny wariant pozy. Ewentualnie zamiast zwoju i ptaka możemy im dać miecze.

Samo ptaszydło jest tu dość ciekawym smaczkiem. To jest taka skrzydlata bestia, która zajmuje się polowaniem na magów. Jeżeli czarodziej przeciwnika w zasięgu ptaszora spróbuje czarowania, może się to dla niego skończyć ostrym podziobaniem.

Inny fajny smaczek fluffowy odnośnie tej ekipy to to, w jaki sposób "powstają". Otóż na codzień są to zwykli ludzie żyjący w ukryciu w miastach. Aptekarze, bibliotekarze, kowale i inni. A jak przyjdzie co do czego i zagra złoty róg - wszyscy za sprawą magii zamieniają się w przytyranych mięśniaków i ruszają do walki śpiewając na głos mroczne inkantacje Tzeentcha.





Instrukcja jest. Jak zawsze w kolorze. Jak zawsze miła dla oka i jak zawsze przystępnie opisana.




A tak prezentują się sklejone modele. Śliczności!



30 komentarzy:

  1. >ceny pojedynczych figurek to rabunek w biały dzień
    Wszystko zgodnie z planem Bogów Chaosu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jakoś koszty matryc się muszą zwrócić ;-)

      Usuń
  2. Kurde jak się w końcu skusze i kupię spontanicznie armie Zincza i nie będę jadł przez miesiąc to przez Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupuj! Brzydkie te figurki, nie warto ;-)

      Usuń
  3. Huhu, no to chyba u mnie będzie baj baj nurgle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się modlę do Bogów Chaosu żeby nie wypuścili nowego Slaanesha, bo ostatecznie żona mnie wywali z domu.

      Usuń
    2. Podobno niektóre żony bywają drażliwe na punkcie mężowskich kolekcji modeli. O ile w większości przypadków może to zastanawiać, tak w przypadku androgynicznych demonów sado-maso z cyckami na wierzchu jakoś zdziwiony nie jestem ;)

      Usuń
    3. Gorzej jest to kiedy to twoja własna dziewczyna kupuje tobie figurkę za chore pieniądze w skali 1/8 albo 1/6 i to pół-naga anatomicznie zgodna i dodatkowo robiąca jakieś pozy.
      Nie wiesz wtedy czy dać do gablotki obok modeli i martwić się że już nigdy więcej goście ciebie nie odwiedza (poza dziwnymi kumplami co nie maja żony/dziewczyny) czy jakoś jej wytłumaczyć że te szkoda żeby się kurzyła bo w gablotce modele zabrały całe miejsce to będziesz "trzymał w specjalnym miejscu u siebie w warsztaciku" i modlił się aby byłą zadowolona.

      Mówię akurat serio, serio.

      Usuń
  4. Faktycznie, modele gną jaja! Żadne historyki nie mogą sie równac z ta jakością. No i cena jak nie GW :) Może i ja cos do konwertów pokupuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety projektanci figurek do systemów historycznych muszą wzorować się na uzbrojeniu i strojach, które na prawdę były w użytku. Ale jeśli chodzi o jakość (przy zachowaniu skali 28 mm, a nie heroic 32 mm jak w AoS) to Perry miniatures, victrix ltd czy fireforge spokojnie sobie radzą.

      Usuń
    2. Jeżeli nie widzisz różnicy jakościowej pomiędzy Perry czy Fireforge a GW, to jesteś szczęśliwym człowiekiem :-)

      Usuń
    3. Biorąc pod uwagę skalę, i ostateczny efekt, jaki ma stwarzać figurka na stole (w ramach konkretnej gry), to wydaje mi się, że robią figurki na podobnym poziomie. Gdyby na przykład łucznik z wojny stuletniej miał mieć rozmiary i proporcje takiego akolity, też można by popłynąć z ekstrawaganckimi szczegółami.

      Usuń
    4. Akurat ze wszystkimi wymienionymi mam do czynienia i są one na etapie WFB 5 edycja. Tyle i aż tyle. Da radę to malować, czasem nawet coś ładnego wyjdzie, ale generalnie jest sporo koślawców i fuck upów. Plastik GW nie ma sobie równych.

      Usuń
    5. Gervaz, tu nie chodzi o obecność ekstrawaganckich detali. Tu chodzi o jakość odlewu, pozy, ilość czasu spędzoną na oczyszczaniu figurek z nadlewek, czy też 'głębokość' detali. Jeżeli nie jesteś świadomy tych różnic to znaczy, że figurki GW od czasu 8 edycji WFB w górę znasz co najwyżej ze zdjęć.

      Usuń
    6. Ostatnią figurką od GW, z jaką miał do czynienia mój nożyk i pędzel, był Carnosaur wraz z jeźdźcem. Jeśli o nadlewki chodzi - było ich niewiele, niektóre schowane w środku, nie wymagające wiele pracy - ale były. Głębokość detali - faktycznie, odlew wyjątkowo "ostry", w porównaniu do wspomnianych choćby perry czy fireforge. Ale i tak trzeba było się naczyścić, nakleić - a przed podkładem i tak potrzebny był greenstuff. Ostatecznie całość wygląda imponująco - ale głównie ze względu na rozmiar i skalę. W grach historycznych nie występują tego typu istoty, nawet ludzie wyglądają w nich inaczej, niż klony Hulka Hogana z GW. Stąd moje twierdzenie o porównywalnej jakości figurek.

      Usuń
    7. Od 7 edycji wfb w górę nie użyłem ani razu green stuffu do łatania figurek GW, może trafił Ci się felerny egzemplarz, albo ten Carnosaur miał jakieś problemy. Co do różnic w wyglądzie, to imperium w 6 i 7 edycji WFB nie różniło się dramatycznie od figurek historycznych. Zresztą rzeźbione było właśnie przez Perrych. I właśnie przykład Perrych pokazuje, że o jakości modeli nie decyduje rzeźba tylko technologia produkcji odlewów. Porównaj sobie Afrika Korps od Perrych z ich figurkami ze stajni GW. Jest między nimi przepaść. A mówimy tu jeszcze o czasach, kiedy GW nie robiło aż tak wypasionych plastików jak dziś. Poza tym co innego jeśli mówimy o ludkach - mogę z tym żyć - a co innego faktyczne odstawanie jakościowe. To, że konkurencja jest w tyle za GW wcale nie oznacza że ich ludki po pomalowaniu będą brzydkie i śmierdzieć. Bardzo długo jeździłem Matizem i na moje potrzeby był aż nadto, ale nigdy nie twierdziłem, że dorównuje BMW ;-)

      Usuń
  5. Kolorowa instrukcja, niesamowite! A jeszcze dziwniejsza jest historia stojąca za tymi figurkami: w świecie Age of Sigmar są jakieś apteki? Kto w nich kupuje? Nie sądziłem, że występują tam zwykli obywatele.

    OdpowiedzUsuń
  6. Figuki bardzo fajne. Mam takich kilku mięśniaków z Silver Tower. Historia, którą opisujesz o ich aktywacji (fluff) brzmi jak jedzenie pączka z kiełbasą i musztardą (Geniusze z GW wymyślili banialuk dedykowany dla ludzi o unikalnym wręcz poziomie sprawności intelektualnej. A może jak usłyszą złoty róg to wchodzą do pierwszej wolnej budki telefonicznej i zamieniają się w Akolitów, albo jak usłyszą złoty róg to piją Uber Mass ten sam który, łyknął sobie Johnny Bravo w jednym z odcinków. Figurki fajne, twoje malowanie zapewne jak zawsze będzie mi się podobało, ale historia stworzona dla tych wesołych ludków przez mózg z GW jest absurdalna i żałosna. No i ten złoty róg... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zakładam, że ten złoty róg to taka postwyspiańska przenośnia...

      Usuń
    2. Dokładnie, to była przenośnia. A ogólnie to się czepiasz, bo ten fluff jest tak warhammerowy jak tylko mógłby być. No chyba że nie lubisz warhammera - to spoko :-)

      Usuń
    3. Od razu nie lubisz Warhammera ;) Jeżeli zwykli aptekarze, kupcy, kapłani, hodowcy bydła, pasterze owiec, żebracy, chłopi, piekarze, znudzeni służbą strażnicy miejscy zostają "aktywowani" przez wezwanie bóstwa chaosu i za pomocą potężnej magii przemiany przeistoczą się w mięsistych kafarów to w zasadzie dla mnie jest to co najmniej zabawne. Dlatego właśnie zakupię pudełko Akolitów, by razem z nimi doświadczyć tej mistycznej przemiany. Metafora ze złotym rogiem piękna. Dobrze, ze w pudełku jest 20 akolitów na nie 10 przed i 10 po przemianie :)

      Usuń
    4. Dalej nie rozumiem co tu zabawnego. Kulty w Imperium były niemal takie same. Działały w ukryciu i aktywizowały się w momencie kiedy coś się działo. Co do przemiany to głównie przemieniali się w mutantów i przerośnięte koziołki, ewentualnie w pomioty chaosu, więc jeśli zamiana w mięśniaka jest zabawna w porównaniu z zamianą w dużego capa, to OK :-)

      Usuń
    5. Kultyści w Warhammerze kojarzą mi się głównie z imperialnymi zdrajcami. Ludźmi władzy, którzy w ciemnościach knuli spiski by pokazać w odpowiednim momencie swoje prawdziwe oblicze. Oblicze szpetne jak ich zdradziecka dusza. Przyznaję, że nie jestem zapalonym fanem Warhammera. Raczej znasz uniwersum WH znacznie lepiej niż jak kiedykolwiek będę znał. Jeżeli piszesz, że ci akolici mają fluff bardzo młotkowy to pewnie masz rację. Przemiana w zmutowanego stwora, tudzież kozła (avatara demona) ubranie ciuchów kultysty jest akurat ok, ale zmiana np. świniopasa, kupca, lichwiarza, łotrzyka, barona, aptekarza (czyli przemiana bardzo wielu ludzi) w napakowanych kulturystów, no sorry. Ja tego nie kupuję. Wyszydziłbym taką historię bez względu na system, w którym zaistniała. Akurat tutaj mamy Warhammera, ale podkreślam, że jest to moja subiektywna opinia dotycząca konkretnie opisu historii związanego z umięśnionymi akolitami żywiącymi się metką i koksem. Cenię twoje słowa, jak i malowanie. Cieszę się, że jesteś tak wiernym fanem świata AoS. Tak trzymaj. Czekam na zdjęcia pomalowanych przez ciebie członków tej napakowanej koksem tłuszczy.

      Usuń
  7. Czekam na pomalowaną ekipę akolitów. Też jestem entuzjastycznie nastawiony do tego co pojawia się w AoS. Tak trzymaj!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na fejsie już jest fota pierwszej dziesiątki ;-)

      Usuń
  8. Piękne figurki i po prostu nie wiem skąd wysupłam kasę na te wszystkie Tzeentchowe dobroci w ostatnim czasie =(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już sprzedałem nerkę ;-) A to nie koniec, bo idzie Greater Demon :D

      Usuń
  9. Skroll i ptaszor robię robotę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne modele. Mnie równiez bardzo pozytywnie zaskoczyła cena tego zestawu, aż sięupewniałem w kilku sklepach czy to nie jakaś pomyłka. Jestem o krok od wzięcia :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...