Kolejnych dwóch marines z zakonu Onyx Knights. Jeden dostał dodatkowo czachę na sznurku, a drugi scrolla z czachą, celownik kolimatorowy i purity seala.
8.10.2015
7.10.2015
Space Marines Tacticals - kolejna dwójka
Kolejna dwójka doblingowanych tacticali. Pierwszy dostał scrolla z błogosławieństwami bitewnymi na lewy naramiennik i odznakę za zasługi na prawy. Jego kolega dostał rytualny sztylet i purity seala. Obaj dodatkowo mogą się pochwalić celownikami optycznymi. Malowanie bardzo mocno speedpaintowe z użyciem aerografu.
6.10.2015
Space Marines Tactical Squad
Jak do tej pory zamieściłem na blogu 2 oddziały taktycznych marines. Pora na trzeci i ostatni. Te ludki w odróżnieniu od poprzednich są chyba najbardziej toporne, bo pochodzą ze startera do IV edycji WH40k (ten z rozbitym statkiem i tyranidami). Aby ożywić stare rzeźby wykorzystałem tyle dodatków z mojego bits boxa ile się tylko dało. Głównie z zestawów taktycznych marines, assaultów ale też i flagellantów do Warhammera Fantasy :-)
Na pierwszy rzut sierżant, któremu wymieniłem pistolet na bolter szturmowy oraz dałem plecak od devastatora oraz marine z bolterem.
Na pierwszy rzut sierżant, któremu wymieniłem pistolet na bolter szturmowy oraz dałem plecak od devastatora oraz marine z bolterem.
5.10.2015
Unboxing - Citadel Artificer Layer Brush
Dzisiaj będzie nietypowy unboxing gdyż będzie on dotyczyć pędzelka!
Nie jest to jednak typowy pędzelek, bo jest nim Citadel Artificer Layer Brush. Najdroższy i w zamierzeniu najbardziej precyzyjny pędzel ze stajni GW pochodzący z najnowszej linii pędzelków.
Otrzymałem go do testów od sklepu Planszóweczka.pl trzy miesiące temu. Przez ten czas miałem możliwość sprawdzić go w boju i dzisiaj z czystym sumieniem mogę pochwalić się rezultatami tych testów.
Pędzelek już na pierwszy rzut oka jest dość nietypowy jeśli chodzi o linię Citadela, gdyż posiada swoje własne plastikowe "etui". Bardzo podobne do pędzelków Winsor & Newton.
Po wyjęciu go z opakowania i standardowej osłonki znajdujemy typowy pędzelek do malowania detali. Wróć! Otóż pędzelek nie jest tak do końca typowy. Z reguły w pędzlach typu 00 albo 000 mamy trzy włosy na krzyż wycelowane w punkt, które utrzymują niewielkie ilości farby. Tutaj mamy trochę inaczej, gdyż włosia jest zauważalnie więcej i przypomina ono bardziej taki jakby trójkąt. Dzięki temu "amunicji" starcza nam na trochę dłużej niż w podobnym pędzelku choćby od W&N.

Po trzech miesiącach testowania mogę powiedzieć co następuje. Po pierwsze włosie trzyma punkt i nie zawija się w karygodny sposób jak to ma w zwyczaju w tanich pędzlach spod znaku Italeri, Kozłowskiego, czy Mag-Pola. Mimo częstego używania pędzel zachowuje kształt i precyzję, a malowanie nim detali to czysta przyjemność. Z pędzli, które mam mogę go z czystym sumieniem postawić na tej samej półce co W&N, którego mam minimalnie dłużej, a którym maluje się niemal identycznie. Niemal, bo w tym momencie Artificer Brush ma jedną zaletę względem W&N - trzyma nieco więcej farby i w sposób zauważalny rzadziej trzeba korzystać z palety. Niestety idzie to w parze z nieco wyższą ceną produktu Citadela (o jakieś 30%).
Poniżej zamieszczam fotki stanu kilku z moich pędzli typu Fine Detail różnych producentów i ich wygląd po około 2-4 miesiącach użytkowania. Wróć! W przypadku produktów Mag-Pol i Kozłowski był to tydzień :-)
Idąc od lewej mamy pędzel GW ze starej linii, potem Kozłowski, Mag-Pol, Winsor & Newton Series 7 i ostatni to właśnie Artificer Layer. Pędzli Italeri nie zamieściłem tu po to, aby mogły zachować resztki swojej godności ;-)
Jak widać jedyne sensownie zachowujące się pędzle to właśnie Artificer i W&N. Stary Citadel, Kozłowski i Mag-Pol przypominają raczej szczotki...
Nie jest to jednak typowy pędzelek, bo jest nim Citadel Artificer Layer Brush. Najdroższy i w zamierzeniu najbardziej precyzyjny pędzel ze stajni GW pochodzący z najnowszej linii pędzelków.
Otrzymałem go do testów od sklepu Planszóweczka.pl trzy miesiące temu. Przez ten czas miałem możliwość sprawdzić go w boju i dzisiaj z czystym sumieniem mogę pochwalić się rezultatami tych testów.
Pędzelek już na pierwszy rzut oka jest dość nietypowy jeśli chodzi o linię Citadela, gdyż posiada swoje własne plastikowe "etui". Bardzo podobne do pędzelków Winsor & Newton.
Po wyjęciu go z opakowania i standardowej osłonki znajdujemy typowy pędzelek do malowania detali. Wróć! Otóż pędzelek nie jest tak do końca typowy. Z reguły w pędzlach typu 00 albo 000 mamy trzy włosy na krzyż wycelowane w punkt, które utrzymują niewielkie ilości farby. Tutaj mamy trochę inaczej, gdyż włosia jest zauważalnie więcej i przypomina ono bardziej taki jakby trójkąt. Dzięki temu "amunicji" starcza nam na trochę dłużej niż w podobnym pędzelku choćby od W&N.

Po trzech miesiącach testowania mogę powiedzieć co następuje. Po pierwsze włosie trzyma punkt i nie zawija się w karygodny sposób jak to ma w zwyczaju w tanich pędzlach spod znaku Italeri, Kozłowskiego, czy Mag-Pola. Mimo częstego używania pędzel zachowuje kształt i precyzję, a malowanie nim detali to czysta przyjemność. Z pędzli, które mam mogę go z czystym sumieniem postawić na tej samej półce co W&N, którego mam minimalnie dłużej, a którym maluje się niemal identycznie. Niemal, bo w tym momencie Artificer Brush ma jedną zaletę względem W&N - trzyma nieco więcej farby i w sposób zauważalny rzadziej trzeba korzystać z palety. Niestety idzie to w parze z nieco wyższą ceną produktu Citadela (o jakieś 30%).
Poniżej zamieszczam fotki stanu kilku z moich pędzli typu Fine Detail różnych producentów i ich wygląd po około 2-4 miesiącach użytkowania. Wróć! W przypadku produktów Mag-Pol i Kozłowski był to tydzień :-)
Idąc od lewej mamy pędzel GW ze starej linii, potem Kozłowski, Mag-Pol, Winsor & Newton Series 7 i ostatni to właśnie Artificer Layer. Pędzli Italeri nie zamieściłem tu po to, aby mogły zachować resztki swojej godności ;-)
Jak widać jedyne sensownie zachowujące się pędzle to właśnie Artificer i W&N. Stary Citadel, Kozłowski i Mag-Pol przypominają raczej szczotki...
Subskrybuj:
Posty (Atom)









