04.04.2014

Skaveny VS Krasnoludy Chaosu - Warheim

Po dłuuuugiej przerwie od turlania kostek w końcu udało mi się zagrać bitewkę. Postanowiliśmy wypróbować zasady Warheima i w tym celu przygotowaliśmy bandy Skavenów i Chaos Dwarfów.

Wylosowany scenariusz to zrujnowana gospoda w której znajdują się różnorakie dobra oczekujące na ich "prywatyzację" przez awanturników.

Bandy zajęły pozycje, na północnym zachodzie szczuroludzie, zaś od południowego wschodu pokurcze chaosu.




Skaveny mając przewagę szybkości momentalnie zajęły pozycje wewnątrz gospody i zaczęły ją przetrząsać. W tym czasie moje krasie powoli człapały próbując otoczyć przeciwnika, kryjąc się przy tym jak tylko mogły w obawie przed ostrzałem z proc.


Skaveny przyczaiły się w środku w oczekiwaniu na atak. Chaos dwarfy postanowiły uderzyć z 3 kierunków.


Z prawej flanki skaveńskiej ruszył Bykocentaur, środkiem uderzyły hobgobliny w towarzystwie demonicznego inżyniera, zaś z lewej strony atak poprowadził szef bandy - czarnoksiężnik, ze swoimi przydupasami i łowcą niewolników. Aby wesprzeć atak postanowił rzucić swój czar dający wszystkim magiczny pancerz i... wyrzucił miscasta sprowadzając na siebie przekleństwo Tzeencha!!!

Potężna eksplozja rzuciła na ziemię całe lewe skrzydło pozostawiając osamotnionego krasnoluda z garłaczem. Cóż za pech!


Szczuroludzie zdziwieni nagłym atakiem a jeszcze bardziej faktem, że napastnik sam wyeliminował się z dalszej walki rzuciły się na powalonych i kilkoma szybkimi sztychami dobiły połowę bandy Chaos Dwarfów.

W tym czasie na prawym skrzydle Bykocentaur wyeliminował dwóch ogoniastych przeciwników zanim sam padł pod naporem wroga. Środek natarcia krasnoludów też nie był zbyt szczęśliwy, gdyż oba hobgobliny zostały szybko osaczone i uległy przeciwnikowi.

Na polu bitwy po stronie krasnoludów chaosu pozostał tylko demoniczny inżynier i... otoczony przez skaveny wytrzymał jakieś 10 tur :-) W międzyczasie udało mu się poskładać dwóch przeciwników, ale jak to mawiąją nec Hercules contra plures. 


Po długiej, krwawej i wyczerpującej (dla turlających kostki rzecz jasna) walce ostatni z bandy Chaos Dwarfów w końcu został wyeliminowany. Skaveni w spokoju przeszukali resztę gospody po czym oddali się swojej ulubionej rozrywce, czyli rzucaniu spaczeniem do odciętych krasnoludzkich głów. No w każdym razie do czasu, aż nie pojawił się szef bandy i nie przypomniał im, że jedzeniem się nie bawimy!

5 komentarzy:

  1. Zdjęcie nr 4 fantastyczne. Jakby garłacznik strzelił swoim w plecy (chichocząc demonicznie). Zgrabny opis, Milordzie. Poczułem się, jak bym tam był.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to się przyfarciło szczurkom. Gdyby nie kiepski rzut na czary mary to pewnie miałby pod górkę, a tak zgoła odmiennie. Trzeba przyznać, że system ten jest strasznie nieprzewidywalny jeżeli chodzi o rozwój sytuacji która w każdym momencie może się zmienić. Fajowe klocki na schody - czy to Jenga?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdaje się, że Jenga, ale tu musi się wypowiedzieć Potsiat, gdyż to on zapewnił miejscówkę do gry i teren :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezły pech z tym Przekleństwem Tzeentcha.

    A Krasnoludy nie powinny bać się proc. Wt 4 i trudny do zabicia dają spore szanse na przeżycie ostrzału ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy jednym strzale owszem, ale w sytuacji kiedy 10 skavenów razi 1-2 atakami co turę to już nawet krasnoludzkie Wt nie dało rady ;-) P.S. zawiodłem się na garłaczu :( 2 tury przeładowywania i strzał o sile 3. Bo na to, że ktoś ustawi mi się ładnie w rządku nie mam co liczyć ;-) A kosztuje 6 razy tyle co dużo lepsza proca.

    OdpowiedzUsuń