18.01.2020

Circle of Blood I - Night Battle of Marcal

W dniu dzisiejszym udało nam się z Mirkiem rozegrać pierwszy scenariusz z kampanii Cirle of Blood, którą lekko dostosowaliśmy pod zasady 7 edycji.

Ja dowodziłem armią nieumarłych on zaś poprowadził do walki Bretończyków.




Nieumarły wampirzy Czerwony Diuk wysłał swojego nekromantycznego sługę do pewnej kapliczki w której pochowani zostali jego dawni rycerze z misją przywrócenia ich do nie-życia i wypełnienia przysięgi wierności złożonej za życia.

Kaplica broniona była przez chłopstwo pod dowództwem Świętego Rycerza. Goniec został wysłany i konne posiłki były już w drodze.






Pośród mroków nocy pojawili się nieumarli pod dowództwem nekromanty Renara.







Nieumarli nieuchronnie zbliżali się do kapliczki, bretońskim chłopom pozostało stać dzielnie i wierzyć że Pani Jeziora nie opuści ich tej nocy.

Z pomocą nekromanckiej magii oddział szkieletów zaszarżował na duży oddział zbrojnych bretońskich. W wyniku walki Ranar odniósł ranę, ale oba oddziały stały nadal kontynuując starcie.


Na prawej flance szkielecia kawaleria szykowała się do szarży, Ranar zaś przyzwał nieumarłe posiłki.


Na prawej flance duchy i drugi oddział szkieleciej jazdy zbliżali się do łuczników i Holy Knighta.


Szarża nieumarłej kawalerii rozbiła bretońskich łuczników, którzy zostali wycięci do nogi.


Drugi oddział kawalerii uderzył na łuczników chroniących się za prowizoryczną palisadą.


Do bitwy w centrum pola walki dołączyły duchy oraz ghoule.


Niestety nie był to szczęśliwy dzień na Ranara, ugodzony włócznią bretońskiego man-at arma poległ na polu bitwy, a zadanie jakie otrzymał od Czerwonego Diuka pozostało niezrealizowane.



03.11.2019

Epic 40k Tyranids

Kolejna armia do Epica z grubsza skończona. Pewnie dokupię jeszcze to i owo żeby dobić do pełnych punktów, ale na ten moment jestem zadowolony. Coraz bardziej zaczynam czuć tę skalę, a te modele malowało mi się wyjątkowo dobrze. Użyłem do nich wyłącznie contrastów i washy. Sklejanie tego było koszmarne, ale na szczęście mam już to za sobą.












28.10.2019

Farby Air





Dawno nie było tu żadnego posta warsztatowego, więc pora to zmienić.

Od pewnego czasu zacząłem stopniowo przechodzić do malowania z użyciem farbek typu Air.

Zarówno citadel jak i vallejo mają takie farby w swojej ofercie i są to odpowiedniki ich regularnych farbek tylko nieco bardziej rozcieńczone. Jakie są tego plusy?


  • dużo mniejszy problem z zasychaniem
  • nie trzeba ich rozwadniać
  • mają drobniejszy pigment niż normalne farby żeby nie zapychać aerografu


Jako pierwszy przykład weźmy Leadbelcher. Jest to farba o bardzo ciekawym odcieniu, taki nie za ciemny, nie za jasny, idealny pod późniejsze washowanie. Jednakże malowanie jego standardową wersją to koszmar, bo pigment jest tak gruby że ciężko uzyskać gładką powierzchnię. Leadbelcher air za to nadaje się idealnie do aerografu i go nie zapycha, no a dodatkowo można go używać do malowania pędzlem.
Znalezione obrazy dla zapytania leadbelcher air


Jeśli chodzi o metaliki których używam do malowania pędzlem, to tu królują vallejo air i spora metaliczna paleta. W dodatku kryją naprawdę dobrze i w ich przypadku wystarczy tylko 1 warstwa z pędzla!

Znalezione obrazy dla zapytania vallejo chrome air


Generalnie jeśli chodzi o minusy farb air, to:




  • minimalnie gorzej nadają się do drybrushowania, po prostu trzeba mocniej wysuszyć pędzel
  • dużo szybciej się zużywają, co sprawia że są nieco mniej ekonomiczne, z drugiej strony citadelki w wersji nie air lubią zasychać jeżeli są dłużej nieużywane, więc zysk jest tak naprawdę niewielki :-)

Drugi przykład jakiego użyję to farba Mephiston Red, oczywiście w wersji Air. Vallejo nie ma odpowiednika tego odcienia, a jest on tak przyjemny dla oka i soczysty, że używam go gdzie tylko się da. Oczywiście kładąc go z pędzla trzeba położyć 2-3 warstwy, ale możemy być pewni że krycie będzie super i nie będzie za grubej warstwy farby, która jest przekleństwem wielu początkujących (i nie tylko) malarzy.

Znalezione obrazy dla zapytania mephiston red air

Z innych kolorów w wersji air zdecydowanie polecam też biały (dowolnej firmy). Taki biały nakładamy w 3-4 warstwach, ale znowu mamy gwarancję że nie będzie za grubo i efekt końcowy będzie jak pomalowany z aerografu.

Gdyby ktoś chciał wypróbować farbki citadel air do pędzla lub do aero to w tym momencie ma je w ofercie praktycznie każdy sklep posiadający farby GW w ofercie, więc namawiam do spróbowania. Dodatkowo jeden z moich zaprzyjaźnionych sklepów odpalił małą promocję na serię Citadel Air, więc jak ktoś chce się załapać na farbkę w niższej cenie to niech wbija pod ten adres.

17.10.2019

Unboxing - Song of Ice & Fire

Zacząłem tego posta pisać w maju i do tej pory nie mogłem go skończyć, więc nie będę się zanadto rozpisywał. Jaki koń jest - każdy widzi, zapraszam na uroczyste rozpakowanie startera do Song of Ice and Fire.

Kupiłem go na spółkę z kumplem, jemu przypadli Starkowie, mi zaś Lannisterowie.

Całość gry jest wykonana na bardzo dobrym poziomie, ładne ilustracje, przyjemny skład i oprawa graficzna. Gra jest na licencji książkowej, więc postacie nie są filmowe.

Zasady gry Song of Ice & Fire są nowoczesne, spójne, upakowane na 30 stronach i bardzo miodne. Jest naprzemienna aktywacja, sporo zagrywek z kart, zdolności, polityków, które mają dość mocny wpływ na grę. Jest gdzie kombinować. Każda jednostka ma własną kartę ze statystykami co jest już dzisiaj niemal standardem wśród dobrych gier. Do turlania używamy klasyczny kostek K6 bez specjalnych symboli.

Figurki do Song of Ice & Fire są dość dobrej jakości, powiedziałbym że oczko niżej niż GW i oczko wyżej niż cała konkurencja GW :-) Dodatkowo ludki są już sklejone, mają niewiele nadlewek a w dodatku dostajemy do nich wytłoczki które całkowicie załatwiają kwestię transportu. Tutaj ogromny plus. Jeden oddział = jeden regiment, do którego dostajemy movement traya. Regiment ma zawsze ustalony rozmiar więc nie ma tutaj czegoś takiego jak kupowanie 5 pudełek goblinów, żeby złożyć jednego kloca. Bohaterowie siedzą na osobnej planszy polityki lub są upgradem do oddziału. Wtedy wylatuje z niego jeden szeregowy i w jego miejsce wstawiamy naszego milusińskiego. Wyjątkiem tu jest np Góra w wersji konnej, który jest na tyle wielkim koksem że działa sam jako oddział.

Na deser dostajemy garść znaczników oraz... terenów 2D, także granie można rozpocząć od razu po rozpakowaniu pudełka. To też ogromny plus.

Na koniec dodam tylko, że w odróżnieniu od starterów GW tutaj każdy starter armijny albo ten podwójny jest w pełni grywalny i legalny w wystawianiu. Na dzień dobry dostajemy nieco ponad 30 punktów, bitwy zaś gra się pomiędzy 30 a 50 punktów, tak więc pozostaje kwestia dokupienia 2-3 pudełek z oddziałami i nic więcej nie trzeba.













Bonusowo załączam fotki porównawcze z figurkami różnej proweniencji.







A na koniec zapraszam jeszcze na unboxing Karola jego zestawu Free Folk, którymi regularnie spuszcza mi manto: https://bitewniaki.pl/a-song-of-ice-fire-miniatures-game/?fbclid=IwAR1Ypldn1zp1rGhA75vk2-jnx-DUbX_fcRirO0oV4vUsnczrr9JWYy9Dx7g