12.02.2017

Age of Sigmar - minął kolejny rok

Od premiery Age Of Sigmar minęło 1.5 roku. Rok temu zamieściłem trochę przemyśleń związanych z ówczesnym stanem gry. Myślę, że przyszła pora napisać znowu kilka słów, bo sytuacja Age of Sigmar wygląda dziś nieco inaczej niż wtedy.



W ciągu ostatniego roku wydarzyło się sporo. Wyszło kilka frakcji, AoS doczekał się systemu punktowego, a GW zaczęło aktywnie wspierać kampanie i turnieje.

Poprzednim razem podzieliłem swoje przemyślenia na kilka podpunktów.

1. Zasady

Tu nie zmieniło się wiele. Tak jak rok temu uważałem zasady AoS za jeden z mocniejszych punktów tej gry, tak samo uważam dzisiaj. Miniony rok pokazał jak bardzo miałem rację. Ludzie zaczęli grać, tworzyć combosy, kombinować z rozpiskami. Moje przewidywania odnośnie tego, że AoS będzie trochę jak Magic the Gathering były trafne. Nie ma tygodnia, żeby ktoś nie wrzucił fajnego combosa na grupach dzięki temu, że możliwości kombinowania warscrolli są niemal nieskończone. Przy czym gra jest skonstruowana tak, że na każde nożyce znajdzie się kamień.

2. Brak punktów (punkty)

Rok temu byłem nieco sfrustrowany i zawiedziony faktem, że społeczność nie potrafi grać bez punktów. Reakcją GW na zaistniałą sytuację było... stworzenie punktów.
Ni z tego ni z owego wypuścili Generals Handbook, który zawierał punkty dla wszystkich możliwych warscrolli. Co ciekawe, system punktowy zrobili w przemyślany sposób konsultując go ze społecznością. Dzięki temu, że płacimy za cały warscroll w opcji minimum modeli oraz ze specjalistami i command groupem sprytnie uniknęliśmy problemu minmaksowania oddziałów. Rozwiązany jest też problem kosztów dla ekwipunku. Jakiś czas temu pisałem o balansie w bitewniakach. System punktowy w AoS rozwiązuje większość wymienionych tam przeze mnie zgrzytów. Szok i niedowierzanie? A może zamierzone działanie? Rok grania bez punktów to było wiadro zimnej wody na głowy zaciętych powergamerów. Czy coś zrozumieli? Trudno powiedzieć, ale nie trudno przyznać GW, że mieli niezłe jaja, żeby coś takiego zrobić.

3. Świat

W tym temacie niewiele się zmieniło. Co prawda wiemy już dzisiaj kapkę więcej o czasach Sigmara, ale świat ten nadal jest jak wydmuszka, która czeka na wypełnienie. Natomiast wydaje mi się, że problem ten przestał być problemem. Kto kocha Stary Świat, gra w Starym Świecie na zasadach AoS. Komu zaś nie przeszkadzają nowe realia - toczy wesoło kostki walcząc brodatymi bobasami wśród łąk i lasów Nugatorii :-)

4. Figurki

Ostatnie rozważania zakończyłem na średnio udanych Fyreslayerach. Po nich dostaliśmy mały rzut dużych stworów dla Stormcastów, który był dość słaby. Po nich przyszła kolej na Ironjawz, które moim zdaniem rwały włosy z... pleców. Chwilę później dostaliśmy remake Warhammera Questa z cudownym Tzeentchowym contentem. Zaraz potem wyszły genialne Sylvaneth. Niedługo później dostaliśmy w nasze łapki jeszcze więcej świetnego Tzeentcha, w tym Lord of Change. Póki co, same plusy, niestety niedługo wychodzą nowe Stormcasty. Mam wrażenie, że jeszcze słabsze niż poprzednie, ale niedługo być może zobaczymy Steamhead Duardinów. Mocno liczę na to, że będą super.

Mimo okazjonalnych słabych wypustów, generalnie ludki do AoS są świetne. Po cichu liczę na to, że Stormcaści w końcu dostaną coś fajnego.

Ostatnią wartą wspomnienia sprawą jest... cena figurek. Tak jak na początku płaciliśmy 180zł za boxa 20 ludków (bloodreavers), tak teraz ceny spadły do 120zł za boxa akolitów. Jak dla mnie bomba. Mogliby jeszcze obniżyć ceny modeli pojedynczych, bo te są jednak dalej przydrogawe (ale na szczęście zazwczaj nie trzeba wiecej jak 1-2 na armię).

5. Publikacje

Tutaj znowu mamy duży krok do przodu. Poziom publikacji znacznie się poprawił, a ceny znacząco zmalały. Za pierwsze książki płaciłem po 180zł, a ich zawartość była.... dyskusyjna. Obecne są dużo, dużo lepsze, a ich cena oscyluje pomiędzy 60-80zł. Da się? Da się! W dodatku army booki nie dezaktualizują się za często, a koszty punktowe ludków są aktualizowane w osobnej książce (niedługo wychodzi General's Handbook 2.0).

6. PR

To jest nowy podpunkt, ale jest to coś, co GW zrobiło w taki sposób, że opadła mi kopara. Najpierw storzyli profil na fejsie, który aktywnie wspierają. Pojawia się tam cała masa informacji, a pytania od społeczności zazwyczaj nie pozostają bez odpowiedzi. Nieco zreformowany został też kanał na Youtubie. Powstało Warhammer TV oraz live broadcasty na Twitchu. Jest to robione profesjonalnie i z jajem. Kawał porządnego contentu i gorąco polecam każdemu kto jeszcze nie miał okazji zobaczyć.
No i wielki powrót White Dwarfa. Stary format w postaci miesięcznika. Kupuję. Czytam. Jestem zadowolony. Są nowe zasady, tutoriale, artykuły, battle reporty. Wszystko co tygrysy lubią najbardziej.


Podsumowanie.

Jak widzicie w ciągu tego roku wydarzyło się wiele. Społeczność turniejowa za sprawą punktów zainteresowała się grą, a nawet starzy battlowcy zaczęli patrzeć na AoS bardziej przychylnym okiem. Dopracowane zasady, "żywy balans" w postaci aktualizacji punktów co rok, niski próg wejścia, konkurencyjne ceny figurek, oraz świetny kontakt ze społecznością. Moim zdaniem to jest przepis na sukces, czego gorąco życzę Games Workshopowi w jego obecnym kształcie.

11.02.2017

Oldskulowy imperialny halabardnik

Ten halabardnik zasili oddział moich staroedycyjnych klonów, jako metalowy ludek będzie stanowić miłe urozmaicenie monotonnego oddziału plastików.



9.02.2017

Saga Viking Bondi 2

Kolejnych dwóch wojowników do Sagi. Hall i Einar to bondi, którzy wesprą swoich wcześniej prezentowanych kolegów. Pełny oddział wojowników do Sagi to 8 ludków (tylu dostajemy za 1 punkt wydany na warriors).