31.12.2014

Podsumowanie grudnia na Maniexite

Kolejny pracowity miesiąc. I znowu plan 1 post na dzień udało się w pełni zrealizować (uwzględniając dzień dzisiejszy).

W styczniu plan minimum to będzie 1 post na 2 dni. Lepiej zwolnić tempo, niż się wypalić. Jeśli się uda, to będzie może nawet częściej.

A co wydarzyło się w grudniu?
Co najważniejsze, byłem w tym miesiącu gospodarzem grudniowej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego.


Było też rzecz jasna sporo malowania, ale było też dużo budowania makiet.
Dzięki temu znacząco zwiększyła się liczba przeszkadzajek i terenów do mojego stołu Fantasy.

W zamierzeniu stół ten ma zapewniać miejsce do gry w dowolny system fantasy, więc specyficznych Modheimowych ruinek nie mam aż tak dużo. W sumie wyszło mi aż 10 postów odnośnie terenów i przeszkadzajek. To 1/3 miesiąca!


Jeśli chodzi o pacianie ludków, to było dość mocno Mordheimowo/Warheimowo

Było trochę imperialnie.


Choć znalazło się i miejsce dla gobaska.

Honoru systemów sci-fi samotnie bronili Kumowie z Infinity.

Pojawił się też element humorystyczny :-)

Pojawiły się też cztery wpisy z recenzjami, choć ten z blisterkiem z Mordki jest chyba lekkim trollowaniem ;-)


Kontynuacja prac nad Clashem zaowocowała aż trzema battle reportami.


Oraz rozpoczęciem przeze mnie cyklu felietonów na tematy okołomatematyczne w ujęciu bitewniakowym.


30.12.2014

Unboxing - Mordheim Warlock!

Przedostatni dzień starego roku, więc i post musi być dziś doniosły (bo jutro będzie podsumowanie miesiąca). Więc doniosły będzie!

Mianowicie, udało mi się dorwać małe staroszkolne cudeńko na amerykańskim ibeju. Ponadnormatywna liczba fotek wprost proporcjonalnie oddaje poziom mojego jarania się z okazji wejścia w posiadania tego arcyklawego ludka! Od dłuższego czasu zazdrościłem niektórym blogowiczom posiadania kultowych modeli do Mordheima. Z dniem dzisiejszym mój dystans zmniejszył się o jednego ludka :-)

Co więcej, nie tylko udało mi się dostać ludka. Udało mi się dostać go w nieodpakowanym blisterze, czyli będzie recenzja! Nie sądziłem, że dane mi jeszcze będzie recenzować na tym blogu blister do Mordheima :-)




To chyba dość standardowy blisterek jeśli chodzi o Mordheimowe ludki. Wszystkie rzecz jasna były z metalu i występowały w blistrach pojedynczo lub parami (o ile pamięć mnie nie zawodzi).


 Dowód rzeczowy, że blistra nikomu nie buchnąłem, ani że nie kitrałem go w szafie przez 10 lat ;-)



Po odpakowaniu widzimy ludka. Ludek jest metalowy i ma podstawkę. Czego nie widzimy? Nie widzimy nadlewek w żadnej postaci. No dobra, jakieś tam były, ale naprawdę mikroskopijne, a usunięcie ich trwało D66 sekund.

Stare, dobre czasy ludków o wysokiej jakości wykonania i fajnej, mniej mrocznej a bardziej cartoonistycznej rzeźbie. Zero klejenia metalowych części, co zawsze jest dla mnie upiornym procesem.



Ludek po przyklejeniu do podstawki. Już się ślinię na samą myśl o rozpoczęciu malowania!







29.12.2014

Mur miejski z bramą

Po dzwonnicy przyszedł czas na ukończenie muru miejskiego. Do poprzedniego modułu dorobiłem jeszcze jeden - identyczny. A do tego bramę i to z broną. Ma ona nawet mechanizm do podnoszenia, aczkolwiek działa bardzo topornie. W planach mam jeszcze wykonanie K3 modułów, z czego dwa  na pewno będą zrujnowanymi "zakończeniami" z dwu stron.







28.12.2014

Matematyka a Bitewniaki - część 1 - Prawo Lanchestera



Tym postem chciałbym rozpocząć cykl, w którym będę próbował zaprzęgnąć matematykę i algorytmy do bitewniakowego zastosowania. Od pewnego czasu zajmuję się tworzeniem systemu Clash, do którego mechanikę opracowuję od zera (choć jej elementy zaczerpnięte są z wielu istniejących systemów). Aby mechanika ta miała szansę zadziałać nie wystarczy żmudne testowanie. Od czasu do czasu potrzebny jest model matematyczny, ewentualnie równanie lub krótka analiza. W toku prac natknąłem się na kilka ciekawostek i postanowiłem się nimi podzielić z tymi czytelnikami tego bloga.

27.12.2014

Hobbit - Bitwa pięciu armii

Będąc na świeżo po obejrzeniu filmu wrzucę kilka moich spostrzeżeń, jako że na recenzję z dystansu chyba jeszcze za wcześnie.


Na wstępie zaznaczę kilka ważnych spraw. Po pierwsze, dla mnie na całokształt filmu składają się następujące rzeczy: klimat, scenografia, gra aktorska, opowieść oraz zdjęcia i montaż. Mniej więcej w takiej kolejności. Efekty specjalne właściwie mnie nie interesują.

Druga sprawa, jestem ogromnym fanem Tolkiena. Od niego zaczęła się właściwie moja przygoda z fantastyką. Jestem fanem przede wszystkim świata Tolkiena, nie do końca zaś sposobu w jaki pisał książki. Oceniając "tolkienowskość" oceniam zgodność z duchem świata, nie zaś z jego literą. W ekranizacji Hobbita, oczekiwałem dalszej wizualizacji Śródziemia wraz z jego fauną i florą, nie przekładki 1:1 z książki (która była dla mnie tylko słabą i nudnawą wprawką literacką z przeciętnie wciągającą opowieścią). 

Jeśli chodzi o nowego Hobbita - nie zawiodłem się. Zobaczyłem na ekranie wszystko czego się spodziewałem, a nawet coś więcej. Nie obyło się jednak bez małych zgrzytów, o których będzie trochę dalej.


Rzeczy na plusie.

+ wizualizacja świata i ras, jak dla mnie majstersztyk. Szczególnie zakochany jestem od poprzedniej części w Esgaroth i jego mieszkańcach. Przypominają mi trochę klimaty Warhammerowe. Samo wnętrze Ereboru też świetne, momentami zapierało dech w piersi.

+ scena walki Barda ze Smaugiem. Krótko - podobała mi się.

+ krasnoludy od Daina. No po prostu bomba! Kwintesencja krasnoludowatości, a sam Dain choć mocno przesadzony i ocierający się o granice groteski, to jednak bardzo Warhammerowy - prawie jak Trollslayer :-)

+ wątek miłosny pomiędzy elfką a krasnoludem. In your face hejterzy! ;-) Wątek był wymyślony przez scenarzystów, ale był bardzo, w mojej opinii, tolkienowski. Zdziwionych odsyłam do źródeł. Mały hint: Gimli i Galadriela ;-) Ogólnie jak dla mnie bardzo na plusie. Scena śmierci Kilego też.

+ gra aktorska Bilba. Martin Freeman od razu mi się spodobał w tej roli i nie zawiodłem się do samego końca.

+ gra aktorska Thorina. Armitage w pierwszej części budził mieszane uczucia, ale moim zdaniem bardzo fajnie zagrał opętanego magią smoczego złota króla wpadającego w odmęty szaleństwa.

+ pokazanie wydarzeń w Dol Guldur. Książki pozostawiały tu spory niedosyt. Próba opowiedzenia tego, co mogło się tam dziać wypadła zadowalająco. Miło było zobaczyć Sarumana w akcji jeszcze po stronie Dobra.

+ wplątanie Radagasta w fabułę. Zrobiono to tak, że właściwie pozostał ortogonalny do wydarzeń w książce, a przy tym wypełnił kolejny niedosyt pozostawiony przez dzieła Tolkiena (kim jest do cholery ten brązowy czarodziej i co się z nim dzieje?).


Rzeczy na minusie.

- "karaibizacja" filmu. To już było czuć od pierwszej części, a w ostatniej osiągnęło apogeum głupoty. Kontynuując niechlubną tradycję całej serii "Piratów z Karaibów" oraz jej naśladowców Jackson wprowadził do scen batalistycznych elementy humorystyczne i karykaturalne. Zupełnie niepotrzebnie i nie na miejscu. Rujnując klimat stworzony przez pieczołowicie przygotowane elementy scenerii. O ile Dain na wielkiej świni był jeszcze do zniesienia (no dobra - podobał mi się :D), to już scena uwolnienia Barda była po prostu głupia. Podobnie jak Thranduil na wielkim łosiu nadziewającym na poroże całą kohortę orków.

- czerwie. Wtf? Czerwie? Zanim zacznę psioczyć poszukam jeszcze w źródłach. Może gdzieś tam coś było w jakichś szpargałach tolkiena, ale w tym momencie sobię nie mogę przypomnieć więc powiem tylko: "co w Śródziemiu robiły Czerwie do jasnej cholery?". Ich rola też była taka sobie i zupełnie niepotrzebna. A nawet trochę piratozkaraibska.

*EDIT*
Sprawdziłem i jednak Mea Culpa. Czerwie były w Śródziemiu, można o nich poczytać tu.

- pojedynki bohaterów. No dobra, większość z nich była OK. Ale jeżeli komuś nie podobała się scena z Legolasem na snowboardzie z Dwóch Wież, to tutaj będzie psioczyć co najmniej kilka razy. I całkiem słusznie. Ja psioczyłem. Karaibizacja one more time.


Na szybkiego więcej nie pamiętam. Ogólnie film oceniam na plus. Już czekam na wersję reżyserską, która na 200% trafi na stałe do naszego domowego repertuaru evergreenów :-)

26.12.2014

Zrujnowana dzwonnica

W końcu pomalowałem dzwonnicę. Dzwonek w niej jest jak najbardziej prawdziwy i podczas przestawiania budynku urokliwie dzwoni :-)

Na dwóch piętrach brakuje jeszcze drabinek, ale dorobię je podczas sesji "drabinkowej". Szkoda się rozmieniać na drobne.
 




25.12.2014

Unboxing - Araloth

Jako, że dziś w krajach anglosaskich mamy tzw. Boxing Day u mnie będzie dla przekory Unboxing ;-)

I to w dodatku unboxing prezentu jaki dostałem od żony 6 grudnia :-)

A jest nim wood elfowy lord - Araloth. Dostałem go, bo podobno maluję same paskudztwa, więc w końcu będę mieć coś ładnego do paciania ;-)

Jest to o tyle cenny dodatek do mojej kolekcji, że moje dotychczasowe wood elfy można policzyć na palcach jednej ręki. W końcu będę mieć możliwość pomalowania czegoś z zupełnie innej beczki.

Poniżej widzimy pudełko oraz jego zawartość. I tu mała niespodzianka. Mimo, że jest to clampack - nie dostajemy wymodelowanej podstawki. Trzeba będzie samemu nazbierać patyczków i kamyczków.



Zestaw nie zawiera opcjonalnych elementów. Wszystko co jest na wyprasce będzie zużyte do budowy jednej możliwej wersji tego lorda.



Instrukcja jest w miarę prosta. Jedna uwaga z mojej strony. Poroże na hełmie jest bardzo delikatne. Mi się udało je złamać przy wycinaniu z wypraski. Extra caution is needed,



Na wniosek Barta, zamieszczam w ramach unboxingu zdjęcia sklejonego modelu. Prezentuje się w mojej opinii dość zacnie. Nie ma tu śladu po siermiężnych elfich gębach z 4 edycji autorstwa Alyego Morrisona. Figurka jest dynamiczna, ma sporo detali i jest dość filigranowa (jak na heroic 28 rzecz jasna).

Moim ulubionym elementem jest startujący sokół. Dodaje on naprawdę sporo charakteru. Początkowo miałem ochotę spiłować poroże, ale po bliższym kontakcie z figurką stwierdziłem, że wygląda ono dość urokliwie, więc zostawiłem je jak jest.
 







24.12.2014

Wesołych Świąt

Jako, że Wigilia i te sprawy, to dziś zamiast kolejnej hobbystycznej publikacji będą po prostu życzenia spokojnych i wesołych świąt Narodzenia Pańskiego.

I żebyście wszyscy dostali coś fajnego od Mikołaja. Najlepiej plastikowego i w skali 28mm ;-)



Chyba, że ktoś nie obchodzi, w takim razie wesołego Chanuka czy też celebracji uczty Latającego Potwora Spaghetti ;-)

23.12.2014

CLASH - Skaven vs Dwarves

Dzisiaj zamieszczę fotoreportaż z kolejnej potyczki rozegranej na zasadach CLASHa.


Na początek prezentacja band.

Krasnoludy w składzie Lord & Artificer jako bohaterowie. Oraz minioni w postaci dwóch warriorów oraz czterech strzelców.


Po stronie ogoniastych mamy Deathmastera oraz Engineera wraz z ich kohortą w postaci czterech globadierów i dwóch assasynów.



22.12.2014

Goblińskie ulepki ;-)

Dziś w ramach przedświątecznego rozluźnienia będzie post z elementem humorystycznym.

Prezentuję szanownym czytelnikom moje własnoręcznie wykonane (z modeliny) nocne gobliny.
A było to gdzieś w okolicach 6 klasy podstawówki (połowa lat 90tych) :-)

Poziom detali powala tak, jak i kolorystyka oraz precyzja pędzla.




21.12.2014

Magazyn

W końcu pomalowałem magazyn, którego budowę opisałem poprzednio. Co prawda jako element terenu daje on mało możliwości taktycznych w skirmaszach. Ale przecież nie każdy budynek w mieście musi być zrujnowany ;-)






20.12.2014

Mur Obronny

Mur zaprojektował Potsiat, ale ja mu niecnie ten projekt wykradłem skusiwszy go wcześniej komputerowym Early Accessem Mordheima ;-)

Pozostało jeszcze rzecz jasna wyciąć elementy, skleić je i pomalować ale tu już poszło z górki.










19.12.2014

Clash - Empire vs Skaven

Kolejna bitwa rozegrana na zasadach CLASH, czyli prostego systemu typu skirmish nad którym pracuję od pewnego czasu.

W tym starciu po jednej stronie stanęli mężni żołnierze z Imperium pod dowództwem Kapitana i Czarodzieja. Po drugiej zaś skaveny, którymi przewodził Czarownik oraz Mistrz Zabójca.


Rozstawienie ludzi. Na dole budynku przy oknach zajęli pozycje strzelcy. W pobliżu rozlokowała się piechota uzbrojona w halabardy oraz kapitan.


18.12.2014

Imperialczyk z latarnią

Imperialny ludek zrobiony z zestawu bitsów do Archerów/Huntsmenów. Latarnia pochodzi z zestawu bretońskich men at armsów.

No i jest to moja pierwsza próba zrobienia OSLa.


This imperial citizen was made with bits from the Archers/Huntsmen set. The lantern was taken from Bretonnian Men at Arms.

Also this my first attempt to do object source lighting.







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...